miłość odeszła, prysnęła gdzieś w jednej chwili. potrzeba będzie jeszcze wiele czasu, żebym się z tym pogodził, ale kłamstwem byłoby powiedzieć że nie rozumiem. wsłuchiwałem się dziś w somebody that I used to know, chłopak jest zły na dziewczynę, która wyrzuciła go ze swojego świata. nagle jednak ona zaczyna przemawiać, i to jest moment kiedy wszystko staje się jasne. jesteśmy egoistami w swoich miłostkach i aż nadto ludźmi wierzącymi w to, że już nic złego stać się nie może.
teraz w słuchawkach leci it will rain - bruno marsa i rzeczywiście potrzebowałbym dużo leków, żeby pokonać swój ból. moje Słońce gdzieś zniknęło, świeci gdzieś nad innym lądem a mnie ogarnia szarość, żałoba. przerażenie. koniec.